
Na temat Japaniconu w tym roku tak generalnie za dużo powiedzieć nie mogę. Miałem naprawdę ambitny plan by zjawić się tam dość wcześnie i wziąć udział w wielu panelach w sali kulturowej ale ten plan posypał się jak tylko w piątek wróciłem do domu. Na miejscu byłem w godzinach popołudniowych i pierwsze co zrobiłem to było odnalezienie w tym tłumie Miyu i Narcyza. A może raczej stanie i czekanie aż przyjdą do mnie bo przepychanie się z tymi tobołami nie wiedząc gdzie iść to najlepszy pomysł by nie był. Po rozłożeniu materacy w miejscu do spania zamiast na jakiś panel poszedłem w miejsce odwiedzane przez praktycznie wszystkich konwentowiczów: stoiska. Przyszedłem z zamiarem kupienia komiksów z Adventure Time a skończyło się jak zwykle na większych zakupach. Coś czuję, że zacznę co miesiąc odwiedzać naszego poznańskiego KiKa i to wcale nie mam na myśli tego dziwacznego sklepu z niskimi cenami i czerwonym logo, a mały sklepik fantastyczno-mangowy bo olśnili mnie, że mogę u nich dostać nowe wydawnictwa DC i Marvela.
W końcu zjawiliśmy się na koncercie Mikaru. Dał radę chociaż warunki były niezbyt sprzyjające. Mam tu na myśli fakt, że była to godzina 16 a nagłośnienie podkładu muzycznego okropne. Ten drugi fakt przeszkadzał mi na tyle, że nie mogłem się jakkolwiek wczuć w zabawę a naprawdę nie lubię stać i gapić się bezczynnie na wokalistę przy takim typie muzyki. Poza tym liczyłem na więcej czegoś żywszego i skocznego a zaprezentował bardziej stateczne utwory. Może za bardzo zasugerowałem się jego poprzednią twórczością zwłaszcza, że nie znałem wcześniej tych solowych utworów. W każdym razie fajnie było go usłyszeć i zobaczyć ponownie ale jednak wolałbym normalny koncert i to najlepiej DIO~distraught overlord~
Instagramowy filmik -> https://www.instagram.com/p/BLUQ06IjSDo/
Natomiast konkurs Cosplay oraz Euro cosplay zaskoczył mnie bardzo pozytywnie i płakałem mocno, że padająca bateria w telefonie i nie zabranie aparatu sprawiły, iz nie mogłem zrobić zdjęć ani nagrać czegokolwiek. A uwierzcie mi było co uwieczniać bo tak wysokiego poziomu i tak zróżnicowanej tematyki dawno nie widziałem na żadnej scenie cosplayowej. Pobiło to nawet tegoroczny konkurs na Pyrkonie.Wykonanie każdego stroju było perfekcyjne. Każda scenka i prezentacja miała sens i nie była zwykłym miotaniem się i chodzeniem w kółko po scenie. Wczucie w charakter postaci. Swoboda i odwaga prezentujących. Niezwykłe efekty i scenografia. Dopracowane rekwizyty. Pomysłowość i humor. Po prostu coś wspaniałego.
(powstawiam tutaj linki do galerii zdjęć jak tylko pojawią się w sieci)
Ostatnia atrakcją na jakiej miałem przyjemność być to koncert De Milch, który podobał mi się zdecydowanie bardziej. Było to połączenie elektroniki z pianinem i skrzypcami a w niektórych utworach pianistka zmieniała się w wokalistkę. Publiczność została porwana, zwłaszcza na utworach z wokalem.
Później już tylko szukałem zajęcia żeby zabić czas w którym spać jeszcze mi się nie chciało ale nie miałem też ochoty na panelowanie i między innymi odwiedziłem wtedy na dłużej Antka, Marikę i Morskiego Kota.
Następny dzień też minął leniwie. Ja tylko ładowałem telefon a potem szukałem jakiegoś sklepu by zjeść coś porządnego aż w końcu znalazłem KFC więc zjadłem coś zapychającego. Już po 12 opuściliśmy conplace i pojechaliśmy do Starego Browara by wypić coś dobrego w Starbucksie a potem zjeść. (To znaczy jadły Miyu i Narcyz w Bioway'u i Marche'u)














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz