10/01/2016

Pyrkon 2016

Kolejny konwent za nami, i jeżeli mam być szczery jak na razie jedyny na który wracam z wielką przyjemnością i stał się stałą składową każdego roku, tak jak Yule czy urodziny. Posiada on swoje wzloty i upadki, jak każda impreza i mam wszelaką nadzieję, że w kolejnych edycjach nic nie zabije sympatii jaką do niego zapałałem. Teoretycznie był to mój 3 Pyrkon ale pierwszy trudno oceniać mi całościowo gdyż głównie zapamiętałem go jako ten na którym poznałem większość "naszej askowej przystani", chociaż wydaje mi się, że byłem na jakieś atrakcji wraz z Anvillem. Tak więc tegoroczny mogę jedynie porównywać do zeszłorocznego i jeżeli mam być szczery wyszedł nieco słabiej. Chociaż nie wiem czy do końca jest to dobre określenie. Był po prostu inny i odnoszę wrażenie, że głównie przez to, że był inaczej rozmieszczony a pogoda była bardziej melancholijna. Przez to miałem wrażenie, że ta edycja jest bardzo spokojna a entuzjazm ludzi nieco przygaszony. Minusem była też organizacja piątkowa, która mam wrażenie nie wyszła do końca tak jak było planowane. Nie miała ona kompletnie sensu i wydaje mi się, że nie do końca był to pomysł samych organizatorów. Przez to wszystko robił się totalny bajzer w porannych godzinach piątkowych ale to i tak nadal nie jest to co potrafią zaoferować "kolejkony" konwentów M&A także nie odczuwałbym wobec tego większej "nienawiści".
Tak jak rok temu, tak i teraz chciałem wziąć udział w jak największej liczbie paneli i miałem początkowo nawet do tego szansę, głównie przez to, że było wiele takich które leżały w okolicach moich zainteresowań. Wybierałem głównie takie, które mówiły o średniowieczu, magii, mitologii, marvelu czy DC i płakałem, ze tak dużo nakłada się na siebie czasowo. Jak zwykle jednak wyszło na tym, że wziąłem udział w 2 panelach (o Lokim w komiksach oraz seksualności w średniowieczu), jednym spotkaniu autorskim (z Jakubem Ćwiekiem) oraz w Maskaradzie. Największą trudnością było tutaj dostanie się na owe atrakcje. Bardzo dużo chętnych na ograniczona liczbę miejsc powodowało, że trzeba było przyjść godzinę wcześniej by zając miejsce w kolejce a na Maskaradę nawet z dwie by być jak najbliżej początku kolejki. Do tego przecież trzeba też korzystać z toalety, coś zjeść czy wypić, trochę odpocząć na materacu, pogadać ze znajomymi na spokojnie, pójść na halę wystawców po pamiątkę. Cieszę się jednak, że udało nam się z bratem Thorvaldem dostać na każdy z tych czterech atrakcji.
 "Od boga zła do boga opowieści. O Lokim w komiksie" - była to prelekcja o tym jak wyglądała historia i przedstawianie Lokiego w uniwersum Marvela od czasu jego debiutu do teraz. Był to pierwszy panel pani prowadzącej ale gdyby tego nie powiedziała to nie dało się tego odczuć. Mówiła płynnie, czasem powtarzając niektóre słowa czy opisy ale nie było to rażące, na temat i czasem z żartem. Dowiedzieliśmy się jak stereotypowo wyglądał nasz bohater w pierwszych swoich numerach, jakie zaczął przezywać rozterki i jak obecnie coraz bardziej czerpie się z archetypu trickstera oraz jak wizerunek Lokiego z MCU wpłynął na tego komiksowego. Panel cieszył się sporym zainteresowaniem i tylko dlatego, że byliśmy tam znacznie wcześniej dało nam szansę by usiąść na hali.
"Spotkanie autorskie z Jakubem Ćwiekiem" - Spotkanie miało głównie na celu promocję najnowszej książki Kuby "Grimm City: Wilk", która jest pierwszym kryminałem tego człowieka, ale jak zwykle rozmowa zahaczała o tematy związane z innymi pozycjami autora czy też o te niezwiązane bezpośrednio z pisarstwem. Jak zwykle spotkanie obfitowało w wiele humoru i gadatliwego Kubę, i jedynie (jak na moje odczucia) zbyt zdenerwowania pani prowadząca była tu minusem (Ale nie bądźmy dla niej zbyt okrutni, prowadzenie spotkań przed takim zainteresowaniem prostym nie jest więc wybaczamy i rozumiemy). W każdym razie zostałem zachęcony do zapoznania się z nowością od Kuby jednakże muszę z ciężkim sercem odłożyć to na czas późniejszy. Jeżeli kiedykolwiek będziecie mieć możliwość by pójść na spotkanie z Ćwiekiem, to nawet jak nie czytacie jego książek to idźcie bo warto zrobić dla samej jego postaci. To bardzo pozytywny i zabawny człowiek.
"Maskarada" - Czy ładnie nazwany konkurs Cosplay, w tym roku nie był tak spektakularny jak ten zeszłoroczny. Co prawda miejsce było znacznie lepsze bo każdy komu udało się na hale dostać mógł obejrzeć wszystko bez przeszkód i w pełnej wygodzie ale jedyną ratującą tą imprezę rzeczą była obecność Ćwieka jako prowadzącego. Cosplaye same w sobie co prawda były naprawdę dobre chociaż jak zwykle można było bezbłędnie zgadnąć ich tematykę. Zazwyczaj jest to LOL+obecnie sławny/modny motyw (w tym roku Star Wars.). Dość zaskakujące było jednak to, jak wiele księżniczek Disnaya miało swoje występy i fakt, że praktycznie nic z tematyki M&A. W pamięci zapadł mi tylko występ i strój Królowej Kier oraz Lady Deadpool.
"Seksualność w średniowieczu" - Bardzo zabawnie poprowadzony panel o tym jak wyglądał stosunek ludzi z okresu średniowiecza do seksualności. W zwięzły i anegdotkowy sposób prowadząca opisała jak zmienił się on wczesnego tego okresu kiedy jeszcze chrześcijaństwo było młode na terenach Europy aż do końca chrystianizacji, zahaczając również o kwestię homo i biseksualizmu. Dowiedzieliśmy się zatem o luźnym i jeszcze bardziej wolnym i frywolnym od dzisiejszego podejściu Słowian z okresu Pierwszych Bogów i jak wpływało to również na duchownych żyjących w okresie przejściowym oraz o tym dlaczego w okresach późniejszych czystość seksualna wśród kobiet była tak popularna i skąd się wziął celibat u księży. Na końcu pokazano badgety z waginami i penisami, które były używane jako oznaczenia "jestem gotowy na przygodny seks".
W większej ilości atrakcji nie brałem udziału, może poza kilkuminutowym tańcem w wiosce PostApo w piątkowy wieczór. Z tego co jednak widziałem w spisie atrakcji było dużo ciekawych rzeczy poza panelowych. Konkursy, pokazy, gry wszelkiego rodzaju. Dla każdego znajdzie się coś w czym może brać udział i nie nudzić się na tej imprezie.
Pomimo zmian w wynajętych budynkach umieszczenie każdego miejsca było bardzo dobre przez co poruszanie się po conplace jak i poza nim było bardzo wygodne i pozwalało na zaoszczędzenie czasu. Niektóre rozwiązania były nawet lepsze niż rok temu, chociażby bliskość głównego sleeproomu do punktu gastronomicznego z którego znów było prosto przejść na plac główny. jedynym punktem, który jak zwykle był najdalej położony to pawilon 15 gdzie znajduje się większość sal panelowych.
Hala wystawców jak zwykle była ogromna a wybór stoisk przeróżny tak samo pod względem ich ilości jak i tematyki. Były zatem stoiska z typowymi nerdowskimi gadżetami z fantastyki, sci-fi czy M&A, z modą cosplay/steampunk/gotyk, handmade'ami, pracami autorskimi, od wydawnictw, komiksy, akcesoria różnego rodzaju. Co prawda zeszła już ze mnie ta silna geekowska fascynacja ale i tak w ostateczności poddałem się szaleństwu i zabrałem z jednego stoiska z 14 zeszytów komiksowych z Green Arrow. Musiałem przez to zrezygnować z drugiej bluzy assassyna, którą miałem w planach kupić (tym razem czarną) ale i tak byłem przepełniony dziecięcą radością.
Jestem też bardzo ucieszony faktem, że mogłem spotkać wielu znajomych z którymi nie mam innej możliwości lub też jest ona okrojona chociaż za dużo czasu razem nie spędziliśmy przez co jestem trochę tym nienasycony. Trudno tutaj jednak wszystko ze sobą połączyć i wszystkie punkty zaliczyć według planu dlatego jestem rad chociaż z tych krótkich chwil.
Gdyby tylko pogoda była lepsza.
Podsumowując, tak jak wspomniałem, jest to według mnie najlepsza jak dotąd impreza tego typu i pomimo swoich upadków nie traci na swojej pozycji. Praktycznie obowiązkowy punkt programu konwentowiczów fantastycznych. Przez niego zrozumiałem też jak ważne jest dobieranie sobie podobnych imprez pod zainteresowania bo chociaż bywałem na wielu M&A to jednak przebywałem na nich cały czas na jednym roomie a kiedy przestano organizować jrock roomy to moje przebywanie na takich opierało się o spotkania ze znajomymi, a jednak na małej ilości takowych jest coś z tematyki fantasycznej a jeżeli już to mało interesujące. Przez to właśnie myślałem, że mój dryg konwentowy zmalał a tutaj chodziło jednak o to czego one dotyczą. Pyrkon odgrzał zainteresowanie takimi imprezami dlatego kto wie, czy nie będę się pojawiać jako uczestnik na innych fantastycznych zjazdach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz