Kolejny konwent za nami, i jeżeli mam być szczery jak na razie jedyny na
który wracam z wielką przyjemnością i stał się stałą składową każdego
roku, tak jak Yule czy urodziny. Posiada on swoje wzloty i upadki, jak
każda impreza i mam wszelaką nadzieję, że w kolejnych edycjach nic nie
zabije sympatii jaką do niego zapałałem. Teoretycznie był to mój 3
Pyrkon ale pierwszy trudno oceniać mi całościowo gdyż głównie
zapamiętałem go jako ten na którym poznałem większość "naszej askowej
przystani", chociaż wydaje mi się, że byłem na jakieś atrakcji wraz z
Anvillem. Tak więc tegoroczny mogę jedynie porównywać do zeszłorocznego i
jeżeli mam być szczery wyszedł nieco słabiej. Chociaż nie wiem czy do
końca jest to dobre określenie. Był po prostu inny i odnoszę wrażenie,
że głównie przez to, że był inaczej rozmieszczony a pogoda była bardziej
melancholijna. Przez to miałem wrażenie, że ta edycja jest bardzo
spokojna a entuzjazm ludzi nieco przygaszony. Minusem była też
organizacja piątkowa, która mam wrażenie nie wyszła do końca tak jak
było planowane. Nie miała ona kompletnie sensu i wydaje mi się, że nie
do końca był to pomysł samych organizatorów. Przez to wszystko robił się
totalny bajzer w porannych godzinach piątkowych ale to i tak nadal nie
jest to co potrafią zaoferować "kolejkony" konwentów M&A także nie
odczuwałbym wobec tego większej "nienawiści".
Tak jak rok temu, tak i
teraz chciałem wziąć udział w jak największej liczbie paneli i miałem
początkowo nawet do tego szansę, głównie przez to, że było wiele takich
które leżały w okolicach moich zainteresowań. Wybierałem głównie takie,
które mówiły o średniowieczu, magii, mitologii, marvelu czy DC i
płakałem, ze tak dużo nakłada się na siebie czasowo. Jak zwykle jednak
wyszło na tym, że wziąłem udział w 2 panelach (o Lokim w komiksach oraz
seksualności w średniowieczu), jednym spotkaniu autorskim (z Jakubem
Ćwiekiem) oraz w Maskaradzie. Największą trudnością było tutaj dostanie
się na owe atrakcje. Bardzo dużo chętnych na ograniczona liczbę miejsc
powodowało, że trzeba było przyjść godzinę wcześniej by zając miejsce w
kolejce a na Maskaradę nawet z dwie by być jak najbliżej początku
kolejki. Do tego przecież trzeba też korzystać z toalety, coś zjeść czy
wypić, trochę odpocząć na materacu, pogadać ze znajomymi na spokojnie,
pójść na halę wystawców po pamiątkę. Cieszę się jednak, że udało nam się
z bratem Thorvaldem dostać na każdy z tych czterech atrakcji.
"Od
boga zła do boga opowieści. O Lokim w komiksie" - była to prelekcja o
tym jak wyglądała historia i przedstawianie Lokiego w uniwersum Marvela
od czasu jego debiutu do teraz. Był to pierwszy panel pani prowadzącej
ale gdyby tego nie powiedziała to nie dało się tego odczuć. Mówiła
płynnie, czasem powtarzając niektóre słowa czy opisy ale nie było to
rażące, na temat i czasem z żartem. Dowiedzieliśmy się jak stereotypowo
wyglądał nasz bohater w pierwszych swoich numerach, jakie zaczął
przezywać rozterki i jak obecnie coraz bardziej czerpie się z archetypu
trickstera oraz jak wizerunek Lokiego z MCU wpłynął na tego komiksowego.
Panel cieszył się sporym zainteresowaniem i tylko dlatego, że byliśmy
tam znacznie wcześniej dało nam szansę by usiąść na hali.
"Spotkanie
autorskie z Jakubem Ćwiekiem" - Spotkanie miało głównie na celu promocję
najnowszej książki Kuby "Grimm City: Wilk", która jest pierwszym
kryminałem tego człowieka, ale jak zwykle rozmowa zahaczała o tematy
związane z innymi pozycjami autora czy też o te niezwiązane bezpośrednio
z pisarstwem. Jak zwykle spotkanie obfitowało w wiele humoru i
gadatliwego Kubę, i jedynie (jak na moje odczucia) zbyt zdenerwowania
pani prowadząca była tu minusem (Ale nie bądźmy dla niej zbyt okrutni,
prowadzenie spotkań przed takim zainteresowaniem prostym nie jest więc
wybaczamy i rozumiemy). W każdym razie zostałem zachęcony do zapoznania
się z nowością od Kuby jednakże muszę z ciężkim sercem odłożyć to na
czas późniejszy. Jeżeli kiedykolwiek będziecie mieć możliwość by pójść
na spotkanie z Ćwiekiem, to nawet jak nie czytacie jego książek to
idźcie bo warto zrobić dla samej jego postaci. To bardzo pozytywny i
zabawny człowiek.
"Maskarada" - Czy ładnie nazwany konkurs Cosplay, w
tym roku nie był tak spektakularny jak ten zeszłoroczny. Co prawda
miejsce było znacznie lepsze bo każdy komu udało się na hale dostać mógł
obejrzeć wszystko bez przeszkód i w pełnej wygodzie ale jedyną ratującą
tą imprezę rzeczą była obecność Ćwieka jako prowadzącego. Cosplaye same
w sobie co prawda były naprawdę dobre chociaż jak zwykle można było
bezbłędnie zgadnąć ich tematykę. Zazwyczaj jest to LOL+obecnie
sławny/modny motyw (w tym roku Star Wars.). Dość zaskakujące było jednak
to, jak wiele księżniczek Disnaya miało swoje występy i fakt, że
praktycznie nic z tematyki M&A. W pamięci zapadł mi tylko występ i
strój Królowej Kier oraz Lady Deadpool.
"Seksualność w średniowieczu"
- Bardzo zabawnie poprowadzony panel o tym jak wyglądał stosunek ludzi z
okresu średniowiecza do seksualności. W zwięzły i anegdotkowy sposób
prowadząca opisała jak zmienił się on wczesnego tego okresu kiedy
jeszcze chrześcijaństwo było młode na terenach Europy aż do końca
chrystianizacji, zahaczając również o kwestię homo i biseksualizmu.
Dowiedzieliśmy się zatem o luźnym i jeszcze bardziej wolnym i frywolnym
od dzisiejszego podejściu Słowian z okresu Pierwszych Bogów i jak
wpływało to również na duchownych żyjących w okresie przejściowym oraz o
tym dlaczego w okresach późniejszych czystość seksualna wśród kobiet
była tak popularna i skąd się wziął celibat u księży. Na końcu pokazano
badgety z waginami i penisami, które były używane jako oznaczenia
"jestem gotowy na przygodny seks".
W większej ilości atrakcji nie
brałem udziału, może poza kilkuminutowym tańcem w wiosce PostApo w
piątkowy wieczór. Z tego co jednak widziałem w spisie atrakcji było dużo
ciekawych rzeczy poza panelowych. Konkursy, pokazy, gry wszelkiego
rodzaju. Dla każdego znajdzie się coś w czym może brać udział i nie
nudzić się na tej imprezie.
Pomimo zmian w wynajętych budynkach
umieszczenie każdego miejsca było bardzo dobre przez co poruszanie się
po conplace jak i poza nim było bardzo wygodne i pozwalało na
zaoszczędzenie czasu. Niektóre rozwiązania były nawet lepsze niż rok
temu, chociażby bliskość głównego sleeproomu do punktu gastronomicznego z
którego znów było prosto przejść na plac główny. jedynym punktem, który
jak zwykle był najdalej położony to pawilon 15 gdzie znajduje się
większość sal panelowych.
Hala wystawców jak zwykle była ogromna a
wybór stoisk przeróżny tak samo pod względem ich ilości jak i tematyki.
Były zatem stoiska z typowymi nerdowskimi gadżetami z fantastyki, sci-fi
czy M&A, z modą cosplay/steampunk/gotyk, handmade'ami, pracami
autorskimi, od wydawnictw, komiksy, akcesoria różnego rodzaju. Co prawda
zeszła już ze mnie ta silna geekowska fascynacja ale i tak w
ostateczności poddałem się szaleństwu i zabrałem z jednego stoiska z 14
zeszytów komiksowych z Green Arrow. Musiałem przez to zrezygnować z
drugiej bluzy assassyna, którą miałem w planach kupić (tym razem czarną)
ale i tak byłem przepełniony dziecięcą radością.
Jestem też bardzo
ucieszony faktem, że mogłem spotkać wielu znajomych z którymi nie mam
innej możliwości lub też jest ona okrojona chociaż za dużo czasu razem
nie spędziliśmy przez co jestem trochę tym nienasycony. Trudno tutaj
jednak wszystko ze sobą połączyć i wszystkie punkty zaliczyć według
planu dlatego jestem rad chociaż z tych krótkich chwil.
Gdyby tylko pogoda była lepsza.
Podsumowując,
tak jak wspomniałem, jest to według mnie najlepsza jak dotąd impreza
tego typu i pomimo swoich upadków nie traci na swojej pozycji.
Praktycznie obowiązkowy punkt programu konwentowiczów fantastycznych.
Przez niego zrozumiałem też jak ważne jest dobieranie sobie podobnych
imprez pod zainteresowania bo chociaż bywałem na wielu M&A to jednak
przebywałem na nich cały czas na jednym roomie a kiedy przestano
organizować jrock roomy to moje przebywanie na takich opierało się o
spotkania ze znajomymi, a jednak na małej ilości takowych jest coś z
tematyki fantasycznej a jeżeli już to mało interesujące. Przez to
właśnie myślałem, że mój dryg konwentowy zmalał a tutaj chodziło jednak o
to czego one dotyczą. Pyrkon odgrzał zainteresowanie takimi imprezami
dlatego kto wie, czy nie będę się pojawiać jako uczestnik na innych
fantastycznych zjazdach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz